Jeszcze kilka lat temu temat inflacji mało kogo interesował. Pieniądze leżały na koncie, część osób wrzucała coś na lokatę i właściwie tyle. Dopiero gdy ceny zaczęły rosnąć szybciej, wiele osób zauważyło, że oszczędności realnie topnieją, mimo że nominalnie kwota na koncie się zgadza. I wtedy obligacje skarbowe wróciły do rozmów.
Spis treści
Dlaczego inflacja stała się problemem dla oszczędzających?
Jak działają obligacje indeksowane inflacją?
Co sprawia, że ludzie wybierają obligacje?
Gdzie pojawiają się największe minusy?
Czy obligacje są dziś lepsze od lokat?
Kiedy takie rozwiązanie ma największy sens?
Jeszcze kilka lat temu temat inflacji mało kogo interesował.
Pieniądze leżały na koncie, część osób wrzucała coś na lokatę i właściwie tyle. Dopiero gdy ceny zaczęły rosnąć szybciej, wiele osób zauważyło, że oszczędności realnie topnieją, mimo że nominalnie kwota na koncie się zgadza.
I wtedy obligacje skarbowe wróciły do rozmów.
Nie dlatego, że nagle stały się „modne”. Po prostu przy wyższej inflacji ludzie zaczęli szukać czegokolwiek, co pozwoli chociaż częściowo ograniczyć utratę wartości pieniędzy.
Jak działają obligacje indeksowane inflacją?
Popularne obligacje detaliczne w Polsce działają dość prosto.
W przypadku COI i EDO pierwszy rok ma z góry ustalone oprocentowanie. Dopiero później odsetki zależą od inflacji oraz dodatkowej marży dodawanej przez państwo.
Jeśli więc inflacja wynosi przykładowo 5%, a obligacja ma jeszcze 1–2% marży, oprocentowanie automatycznie rośnie.
W teorii brzmi to bardzo dobrze, bo pieniądze mają „nadążać” za wzrostem cen.
Problem polega na tym, że wiele osób oczekuje od obligacji pełnej ochrony przed inflacją, a rzeczywistość wygląda trochę mniej idealnie.
Dlaczego tyle osób przerzuciło się na obligacje?
Powód był banalny.
Przez długi czas lokaty dawały bardzo słabe oprocentowanie. Był moment, w którym bank proponował 2–3% rocznie, podczas gdy ceny w sklepach rosły znacznie szybciej.
W takiej sytuacji obligacje zaczęły wyglądać po prostu sensowniej.
Zwłaszcza że dla przeciętnej osoby są dużo prostsze niż giełda. Nie trzeba analizować spółek, śledzić wykresów ani zastanawiać się codziennie, czy rynek właśnie się załamuje.
Kupujesz obligacje, odkładasz temat i tyle.
W ostatnich latach pojawiło się też sporo materiałów tłumaczących, jak działają poszczególne serie obligacji i czym różnią się między sobą. Można to znaleźć zarówno w większych serwisach ekonomicznych, jak Obserwator Finansowy, jak i na stronach skupionych stricte na obligacjach, np. ZyskzObligacji.pl, gdzie są bardziej praktyczne przykłady dotyczące oprocentowania i prognozowanego zysku.
Czy obligacje naprawdę chronią przed inflacją?
pixabay.com
Tak — ale nie idealnie.
I właśnie to najczęściej umyka w internetowych dyskusjach.
Po pierwsze, od zysków trzeba zapłacić podatek Belki. Po drugie, oprocentowanie reaguje z opóźnieniem. Jeśli inflacja nagle mocno przyspiesza, inwestor przez pewien czas nadal realnie traci.
Dochodzi jeszcze zwykłe życie.
Oficjalna inflacja to jedno, ale każdy wydaje pieniądze trochę inaczej. Dla jednej osoby największym problemem będą ceny jedzenia, dla innej rachunki za energię albo koszty usług.
Dlatego część ludzi ma poczucie, że ich prywatna inflacja jest wyższa niż ta podawana oficjalnie.
I szczerze mówiąc — często mają rację.
Największy minus obligacji
Największym problemem jest chyba to, że wiele osób podchodzi do obligacji z kompletnie złymi oczekiwaniami.
To nie jest inwestycja, która nagle podwoi kapitał albo pozwoli „pokonać rynek”. W najlepszym przypadku pomaga ograniczyć utratę wartości pieniądza.
Dla części osób problemem jest też długi horyzont.
EDO mają okres 10 lat i nawet jeśli można wyjść wcześniej, to psychicznie wiele osób źle znosi samo (hipotetyczne) poczucie „zamrożenia” pieniędzy na tak długo.
Zwłaszcza gdy sytuacja gospodarcza zmienia się praktycznie co kilka miesięcy.
Obligacje czy lokata?
Jeszcze kilka lat temu wiele osób nawet nie brało obligacji pod uwagę.
Dziś sytuacja wygląda trochę inaczej, bo coraz więcej oszczędzających zaczęło patrzeć nie tylko na wygodę, ale też na realną utratę wartości pieniędzy.
Lokata daje prostotę i przewidywalność, ale jej oprocentowanie zwykle jest ustalone z góry. Jeśli inflacja nagle przyspiesza, oszczędności nadal tracą wartość.
Obligacje indeksowane inflacją przynajmniej próbują za tym nadążać.
Czy robią to idealnie? Nie.
Ale dla wielu osób i tak okazały się rozsądniejszą opcją niż trzymanie większych kwot na zwykłym koncie oszczędnościowym.
Kiedy obligacje mają największy sens?
Najczęściej wtedy, gdy ktoś chce po prostu spokojnie przechować część oszczędności bez większego ryzyka.
Nie każdy ma ochotę inwestować w akcje albo codziennie sprawdzać sytuację na rynku. Wiele osób chce po prostu ograniczyć skutki inflacji i nie martwić się pieniędzmi bardziej niż trzeba.
I właśnie w takim scenariuszu obligacje zazwyczaj sprawdzają się najlepiej.
Nie są idealne i nie rozwiązują wszystkich problemów związanych z inflacją. Ale w ostatnich latach dla wielu osób były po prostu mniej złym rozwiązaniem niż trzymanie gotówki praktycznie bez oprocentowania.
Najczęściej zadawane pytania
Czy obligacje skarbowe zawsze chronią przed inflacją?
Nie. Obligacje indeksowane inflacją pomagają ograniczyć utratę wartości pieniądza, ale końcowy wynik zależy również od podatku, poziomu inflacji i momentu zakupu.
Czy można wcześniej wycofać pieniądze z obligacji?
Tak. Obligacje detaliczne można zakończyć przed terminem poprzez wcześniejszy wykup, choć wiąże się to z określoną opłatą.
Czy obligacje są bezpieczniejsze od akcji?
Zazwyczaj tak. Obligacje skarbowe są uznawane za jedne z bezpieczniejszych instrumentów finansowych dostępnych dla inwestorów indywidualnych.
Gdzie sprawdzić aktualne oprocentowanie obligacji?
Aktualne warunki emisji można znaleźć na stronie ObligacjeSkarbowe.pl, lub w specjalistycznych kalkulatorach.
Autor
Tomasz Majewski
Cześć! Nazywam się Tomasz Majewski. Od ponad 10 lat zgłębiam tematykę finansów osobistych, rozwoju mentalności sukcesu i wolności finansowej. Na blogu myslecjakmilionerzy.pl dzielę się wiedzą, która pomaga ludziom zmieniać sposób myślenia o pieniądzach, inwestowaniu i własnej wartości. Uważam, że każdy może osiągnąć niezależność finansową — trzeba tylko wiedzieć, od czego zacząć.